Kobieta czujnie rozejrzaa si, czy stranik nie patrzy, podbiega po pienidze, rzucajc po chwili chleb. Heniek podnis chleb, starannie otrzepa go z kurzu i nieoczekiwanie dla samego siebie wybuchn paczem. Nie wiedzia nawet dlaczego. Takich skibek, jak trzyma w rku, mona byo z jednego chleba nakroi ze dwadziecia, bochenek kosztowa w miecie siedemdziesit groszy, pienidze polskie byy jeszcze wane, kursoway wedug relacji dwa zote - jedna marka. 